O ulotności

Po wczorajszej informacji o śmierci Anny Przybylskiej całą noc budziłam się co raz to z nową myślą. Boli mnie bardzo niesprawiedliwa śmierć, taka nagła. Choć w zasadzie śmierć i sprawiedliwość to chyba nigdy nie idzie w parze. Zmarła wspaniała kobieta. Zdolna i mądra. Jednak najbardziej boli to, że zostawiła swoje dzieci. One już nigdy jej nie przytulą, serce mi pęka. Gdy piszę to, Leon śpi obok mnie, Zoja rusza się w brzuchu i jestem wdzięczna Bogu za moje zdrowie. Za zdrowie mojego męża.
Kilka dni temu jak jechaliśmy autem widziałam kobietę, która miała maleństwo w chuście, starsza dziewczynka szła obok i był z nimi mężczyzna. Niewidomy. To była rodzina tak myślę. Ojciec który nigdy nie zobaczy swoich dzieci. Czuje je, przytula, ale nie zobaczy jak jego córeczki tańczą, jak robią pierwszy makijaż. Śmierć nas otacza. Jest wszędzie. Możemy się na niej koncentrować i bać, ale ona i tak kiedyś przyjdzie. Każda babcia i dziadziuś naszych dzieci kiedyś odejdą. Każdy z nas kiedyś zostawi swoje dzieci. Nie skupiamy się na tym na codzień. Nie powinniśmy. Ale wiem jedno- nie możemy pozwolić, by życie przeleciało nam przez palce. Chcę czerpać z życia garściami. Chcę je celebrować. Za często myślę o tym co kupić i za ile, czy mam dużo czy za mało, czy znajdę pracę jak już będę jej potrzebowała, czy nie jestem za gruba, może coś w sobie zmienić i poprawić. Ile z nas tak robi? Każdy się czymś martwi, na czymś koncentruje swoje myśli. To dobre i normalne. Ale tylko do pewnego momentu. Często myślę sobie, że zegarki i telefony, ipady i telewizory powinny zniknąć na jeden dzień. Ile z nas zauważyłoby to co wokół? Może wreszcie zauważylibyśmy, że ta staruszka które codziennie siedzi przed blokiem i kłania się nisko potrzebuje uwagi, bo jest bardzo samotna? Może zauważylibyśmy, że nasze dziecko ma pasje do malowania a nie tańca, zajęć z muzyki, angielskiego i innych obowiązkowych spotkań? Może takie sytuacje, gdy odchodzi ktoś nagle są po to, by pokazać nam, że za bardzo gonimy? Chcę umieć wstawać każdego dnia rano z uśmiechem, bez zmartwień. Nie myśleć o tym, co będzie kiedyś, później, jutro. Nie pozwolić by to zdominowało moje życie.
Chcę chodzić i zbierać kasztany, chcę skakać na jednej nodze z moim synkiem, chcę pokazywać mu świat. Jaki jest piękny. Pokazywać mu ludzi, życie. Uczyć o tym, co naprawdę ważne. Życie jest ulotne. Nie zapominajmy o tym. Nie odkładajmy czasu z najbliższymi na później. Celebruj swoje życie. Przytul swoje dzieci, zadzwoń do rodziców, pocałuj męża, zabierz żonę na spacer i wdychaj z nią jesienne powietrze. Celebruj życie bo ono zbyt szybko mija. Odeszła wspaniała kobieta zostawiając swojego mężyczyzne i dzieci. Jutro odejdzie kolejna. I tak każdego dnia. Nadchodzi kolejna jesień. Która to już jesień Twojego życia?

Zdjęcie: znalezione w sieci

Reklamy

2 thoughts on “O ulotności

skomentuj ten wpis:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s