#lepszyporód

Na facebooku jest taka strona, która nazywa się lepszy poród. Dziewczyny opisują swoje porody i walczą o #lepszyporód. Ja chcę znaleźć się w tej niestety mniejszej grupie, która poród wspomina jako coś pięknego.

Z powodu nadciśnienia w pierwszej ciąży mój poród był indukowany w 37 tygodniu. W niedzielę pojechałam na izbę przyjęć z wysokim ciśnieniem, zostałam przyjęta na patologię ciąży. W poniedziałek dostawałam leki obniżające ciśnienie, we wtorek na dwie godziny została mi podłączona oksytocyna. Nie było reakcji organizmu więc dostałam informację, że robimy dzień przerwy i w czwartek znowu próba. Oczywiście nie miałam nic przeciwko oksytocynie gdyż wiedziałam, że to dla dobra synka. We wtorek w nocy jednak skoczyło mi ciśnienie na tyle, że konieczna była indukcja porodu. Po dwóch godzinach od podania oksytocyny nie było reakcji organizmu, przebito mi pęcherz płodowy i zaprowadzono na porodówkę. Po 40 minutach silnych skurczy urodziłam syna. Położna była konkretna, mówiła co robić, jak oddychać, kiedy przeć. Po porodzie przez 3h byliśmy tylko my i synek. Położna szyła mnie w międzyczasie, później pokazała jak przystawić go do piersi. Po tym czasie dostałam obiad i poszłam spać. Czas na oddziale z noworodkiem wspominam cudownie, położna wszystko tłumaczyła, była chętna do pomocy. Każda. Nie trafiłam na żadną niemiłą.
Przy drugim porodzie w 36tyg3dniu pojechałam na kontrolne ktg, podczas którego skoczyło mi ciśnienie, decyzja – zostaje. Po ktg wstałam i okazało się, że odchodzą mi wody. Postanowiono że przez noc będzie obserwacja, czy nadal się sączą. Rano decyzja o indukcji z powodu odchodzących wód i braku badania posiewu, zagrożenie dostania się do dziecka bakterii.
Od 13 do 19 oksytocyna, szyjka 2,5 cm tylko się skróciła, zero rozwarcia. Przez te wszystkie godziny była ze mną położna i stażystka. Pytały co chwilę jak się czuję, podpowiadały co robić by przyspieszyć akcję, pomagały we wszystkim. O 19:30 przyszła nowa zmiana i ta druga położna razem ze stażystką były już do końca. Położna widząc moje zmęczenie po nocy na izbie przyjęć i długiej ale spokojnej akcji przebiła pęcherz, po 40 minutach córka była z nami. Wcześniak. Została ze mną 2 godziny, potem ją badali ale przy mnie. Mąż był cały czas z nami. O 20:40 urodziła się mała, po północy dopiero przyszła lekarka ją zbadać dokładniej – do tego czasu dostałam obiad, stażystka mi pomogła się ubrać, zajęła się córeczką żebym mogła się przespać. Drugi poród był bardziej świadomy. Nie bałam się pytać, dostawałam odpowiedzi na wszystko. Krocze w drugim porodzie ochronione. Położna twierdziła, że szybko nie urodzę a po 35 minutach stażystka leciała po lekarzy że już główkę widać. Dałam z siebie wszystko a ona mi pomagała, oddychała ze mną, bym nie czuła bólu. Byłam z siebie dumna, wiedziałam dzięki nim że jestem dzielna.
Po porodzie musiałyśmy zostać dłużej na oddziale bo to wcześniak. Położne cudowne. Mała nie umiała ssać i nie miałam pokarmu. Nikt jej nie dokarmiał, mówiły co robić. Raz spadł małej cukier więc położna zapytała czy godzę się dokarmić żeby sprawdzić czy cukier wzrośnie. Nie butelką tylko sonda- palec. Zgodziłam się. Więcej nikt jej nie dokarmiał. Jak miałam pytanie do pediatry to położne zaoferowały, że popilnują małej. Przychodziły do mnie, pytały jak się czuję. Jednego dnia powiedziały, że mogę zostawić im po karmieniu małą i zjechać na dół zobaczyć się z synkiem. Mam cudowne wspomienia z obu porodów. Po pierwszym czułam się obolała, miałam nacięte krocze i dużo szwów. Mimo to wiem, że nikt nie zrobił niczego, czego nie musiał. Jestem wdzięczna całemu szpitalowi za opiekę, zaczynają od izby przyjęć, przez patologię ciąży, porodówkę, po odział noworodkowy. Wiem, że trzeba nie bać się pytań. Pytajcie dziewczyny, o wszystko. I w czasie porodu i po. Każda z nas jest bohaterką. Ja podwójną ;).
#lepszyporód

Reklamy

6 thoughts on “#lepszyporód

  1. Moj porod zaliczam do najpiękniejszych chwil w moim życiu. Nigdy nie zapomnę tego wspaniałego wydarzenia, gdy na świat przyszła nasza córeczka. Rodziłam poza granicami Polski(uk) . Opieka wspaniała i czułam sie bardzo bezpiecznie mimo ze w szpitalu, w którym zdecydowałam sie rodzic były tylko położne- ani jednego lekarza. Dzieki Bogu wszystko przebiegło pomyślnie bez żadnych komplikacji. Wody chlusnely pod koniec 39 tygodnia o 3 nad ranem. Na 4 bylismy w szpitalu i zaczęły sie skurcze. Dostaliśmy duzy pokoj z ogromnym lizkuem, przyrządami do ćwiczeń na lepszy porod tj. Piłki, walki itd… Na środku pokoju ogromna wanna, w ktorej potem odbywała sie akcja porodowa. W 3 godziny poszło od 3 do 10 cm.Najboleśniejszy ale najpiękniejszy okres zarazem, bo było coraz bliżej końca:) po 5 h od osiągnięcia pełnego rozwarcia przyszła na świat nasza córeczka. W wodzie spędziłam kilka dobrych godzin. Z racji tego ze miałam kiedyś problemy z biodrami, musiałam rodzic na stojąco.Obyło sie bez znieczulenia itp.. Mogłam świadomie czuc najpiękniejszy bol na świecie. Nie peklam ani nie miałam robionej lewatywy. Tutaj bardziej stawiają na naturalne oczyszczanie organizmu. Od razu po porodzie dostałam do przekaszenia tosty i jogurt, ktore w tamtej chwili były dla mnie najpyszniejsza kolacja w zyciu. Opieka była na bardzo wysokim poziomie. Panie położne wykonywały swój zawód z radością na ustach. Cały czas przy porodzie był maz, który był z nami do samego końca. Po 23 h mogliśmy wracac juz do domku. Przeżycie nie do opisania. Do tej pory jak przypominam tamte chwile- łzy i radość naraz cisną mi sie do oczu…

  2. Post pieknie napisany. Mysle ze wiele zależy tez od tego jakie my mamy podejście do ludzi.. Panie położne to tez kobiety z uczuciami jak widać:) i potrafią byc pomocne:) To mi dało nowe spojrzenie ma porody odbywające sie w Polsce, bo wczesniej niestety troszke narzekań sie nasłuchałam. Chwała Bogu za Wasze 2 cudy. Wszystkiego dobrego w dalszej drodze macierzyństwa!

  3. Przeczytałam Twoja historie porodów i się wzruszyłam. Może dlatego, ze przypomniałam sobie swój poród. A może dlatego, bo tak często słyszymy i czytamy te gorsze historie, nieprzyjemne odczucia. Rownież wspominam poród bardzo dobrze, mimo ze rodziłam w Niemczech. Tak bardzo zadziwiam inne kobiety mówiąc o tym przeżyciu pozytywnie. To była moja, nasza najpiękniejsza „chwila” w życiu! Mąż był ze mną cały czas, śmiało mogę powiedzieć ze rodził ze mną :)
    Syn urodził się po 5 godzinach od pierwszych skurczy, nie było potrzeby szycia. Nie pamietam bólu, za to pamietam ten moment kiedy Go ujrzeliśmy. Nie można tego opisać, to trzeba przeżyć, życzę tego każdej kobiecie. Aż łzy się same cisną do oczu.
    Opieka i warunki w szpitalu bardzo dobre. Położna młoda, bardzo mnie dopingowała.
    Minął ponad rok, a mnie się ciagle wydaje ze to wszystko zdarzyło się wczoraj…

  4. Miło się czyta takie wspomnienia o porodzie a nie tylko narzekanie jak to boli, że tylko cesarka wchodzi w grę itp.
    Mam za sobą 3 porody i każdy wspominam z uśmiechem na twarzy. Poród według mnie to cudowne doświadczenie, każdy przeżywa się inaczej tak jak i ciąża za każdym razem jest inna- fakt, trzeci poród był najbardziej bolesny i najdłuższy.
    Dużo zależy od położnych- ja za każdym razem miałam bardzo dobra opiekę, duże wsparcie z ich strony i to całkowicie bezinteresownie ;)

skomentuj ten wpis:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s